Nowy tydzień, nowy miesiąc, dużo pracy.
Dzisiaj Inżynier siedzi u mnie w domu od 11 (z Teściem sobie siedzi), a ja w pracy… masakra. Był wyregulować gaz w Renacie u mechanika niedaleko mnie i już został, żeby dwa razy nie jeździć. Tak tam sobie siedzi i dłubie, a ja siedzę tu…
Dobra, koniec marudzenia, przecież za chwilę kończę pracę.
Nowy miesiąc i małe podsumowanie. W styczniu z moim postanowieniami całkiem nieźle. Witaminki biorę codziennie, ćwiczę dzielnie pod okiem Inżyniera i nawet zaczęłam się brać za tą zaległą sprawę. To nawet nie jest to, że mi się nie chce, bo ostatnio chce mi się o wiele więcej, ale taką niechęć czuję do tego… no ale cóż im szybciej skończę, tym szybciej będzie z głowy. To jest moje wersja i tego się będę trzymać.